Pożegnanie z Holandią

by Położna Agata
329 wyświetleń

Dzisiejszy wpis rozpoczęłam jakiś czas temu, kiedy pożegnaliśmy się z Holandią. Chociaż tutaj tworzyliśmy dom, mieliśmy pracę, przyjaciół i sąsiadki krowy, postanowiliśmy jednak wrócić do Polski, która od czasu powrotu jest naszym domem. Bardzo się cieszę, że podjęliśmy taką decyzję.

W ostatnim czasie otrzymałam maile, a przedwczoraj również komentarz na blogu, w których kobiety w Holandii napisały, że chcą abym została ich położną. Chociaż niezwykle miło czyta się takie wiadomości, było mi bardzo przykro, że musiałam je rozczarować. Z tego względu postanowiłam szybciutko dokończyć wpis i go opublikować, aby już żadna kobieta, która potrzebuje położnej nie miała wątpliwości gdzie jestem.

Oczywiście strona wymaga aktualizacji, jednak najpierw muszę się dobrze zastanowić, jak wprowadzić w życie swoją wizję dotyczącą treści i wyglądu. Z pewnością znikną wszystkie obecne broszury z „Dla głodnych wiedzy”, także pobierz je, jeżeli chciałabyś je zachować. Oczywiście wiele z tych broszur jest dostępnych w Internecie.

Blog będę prowadzić dalej, lecz niestety wiele zaplanowanych wpisów dotyczących holenderskiego położnictwa już nie opublikuję. Może się jednak zdarzyć, że będę w następnych wpisach nawiązywać do holenderskiego położnictwa. Wszystkie dotychczasowe wpisy pozostaną.

Jeżeli jesteś czytelniczką, która mieszka w Holandii, to zachęcam Ciebie do pozostania. 🙂 Wiele kolejnych wpisów będzie dotyczyć tematów wspólnych jak m.in. macierzyństwo, opieka nad noworodkiem, narodziny, ciąża, itp. Chciałabym także wprowadzić tematy z ginekologii (w zakresie opieki położnej) ze względu na specyfikę mojej pracy.

Bo oczywiście położną będę nadal i od sierpnia zaczynam pracę w środowisku. Praca marzeń, w niezwykłym miejscu. 🙂

A więc pożegnanie z Holandią

Holandia – kraj tulipanów, wiatraków, pól kapusty, wypasionych krów i ponad 17 milionów mieszkańców. Pamiętam, jak miał się narodzić 17 milionowy mieszkaniec. Razem z koleżankami położnymi czekałyśmy na tę chwilę (ostatecznie maluszek nie narodził się w Praktyce, w której pracowałam). A było to w 2016 roku.

Holandia od tego czasu się zmieniła i nadal się zmienia, a ja spędziłam w tym kraju wiele dobrych lat, bo to kraj, w którym:

  1. Holendrzy to pogodni ludzie.
  2. Starszy pan klepnął starszą panią beztrosko w tyłek w Centrum Handlowym w zwykły dzień i się tego nie wstydził!
  3. Nikt nie zwracał uwagi na to co na siebie założyłam.
  4. Nieznajomi mówili mi na ulicy dzień dobry.
  5. W którym wszyscy się sobie przedstawialiśmy i podawaliśmy przy tym rękę.
  6. Siostra Bobasa otrzymała od innego ucznia w szkole prezent na Sinterklaas ozdobiony używaną i podziurawioną parą butów. Sinterklass to główna postać i jednocześnie nazwa święta dla dzieci, które jest uroczyście obchodzone 5 grudnia w Holandii.
  7. Usłyszałam, że kupowanie prezentu drugiej osobie za parę euro jest normą.
  8. W mojej okolicy Dyrektor Szkoły Podstawowej jeździł do pracy rowerem (tak jak Premier Holandii – do tego bez obstawy).
  9. Mogłam o wszystko zapytać.
  10. Po narodzinach Bobasa mogłam nadać mu trzy imiona. Bobas ma dwa. 🙂
  11. Poród w domu nie jest dziwnym zjawiskiem, a położne przyjmujące porody w domu nie są wytykane palcami (nawet te bardzo młode i „z małym doświadczeniem”, czyli zatrudnione prosto po studiach położniczych), co było zdecydowanie odmienne dla tego, czego doświadczyłam w Polsce, w którym poród domowy przyjęty przez położną nawet z około 20-letnim stażem był powodem do niemiłych komentarzy. Asystowałam przy porodzie domowym w Holandii, w którym studentka 4 roku położnictwa sama prowadziła i przyjęła poród w domowej wannie (jej samodzielność robiła ogromne wrażenie).
  12. Położna jest bardzo ważna i może tak wiele! Może np. założyć wkładkę domaciczną, wykonać USG. Widziałam młode, bardzo pewne siebie położne – z ich oczu i postawy wręcz biła ta pewność siebie.
  13. Jadąc samochodem widziałam konia, który był prowadzony na linie przez osobę jadącą obok na rowerze.
  14. Pewne określenie słyszałam bardzo często np. „dat is niet de bedoeling”, co w wolnym tłumaczeniu znaczy „nie takie jest zamierzenie”.
  15. W którym piękny dom na sprzedaż miał krwistoczerwone kafle w kuchni, co absolutnie psuło całość.
  16. Jest mnóstwo zieleni, a niektóre miejsca są po prostu przez to niezwykle urokliwe.
  17. Duże, białe worki od piasku służą jako doniczki na skrzyżowaniu ulic. A rosną w nich dzikie rośliny. Ciekawe i pomysłowe rozwiązanie.
  18. Dzieci piją „lemoniadę” (rozcieńczony sok owocowy z wodą) i były zdziwione, że nie miałam jej w domu. „U nas w domu pije się wodę.” – mawiałam wielokrotnie. Oczywiście kawę, herbatę też, ale to nie lemoniada. Będąc w gościach, moje dzieci również otrzymały lemoniadę.
  19. Prosząc w gościach o herbatę otrzymywałam zagotowaną wodę w kubku i specjalne pudełeczko z saszetkami różnych herbat do wyboru. A później hop saszetka herbaty trafiała do kubka z wodą.
  20. Lunch to świętość.
  21. Mało jest jedynaków.
  22. Będąc w ciąży, zostałam mnóstwo razy zapytana czy dziecko ma już swój pokoik, chociaż zalecane jest, aby na początku dziecko spało w sypialni rodziców (co najmniej 6 miesięcy).
  23. Holendrzy nie są zbyt gościnni. Dzwoniąc do drzwi sąsiada chcąc o czymś porozmawiać, mało który wpuścił mnie do środka. Oczywiście były wyjątki od reguły i niektóre holenderskie sąsiadki wręcz zapraszały mnie do siebie bez żadnej okazji.
  24. Niestawienie się na umówioną wizytę w przychodni/szpitalu skutkuje karą finansową (ja otrzymałam karę finansową, jak odwołałam wizytę zbyt późno). Powinni to wprowadzić w Polsce, serio.
  25. Moja apteka miała mało leków dostępnych bez recepty. Bardziej zaopatrzona była drogeria. W drogerii Etos sprzedawczynie proponowały nawet pomoc w wyborze odpowiedniego środka, np. właściwej dawki paracetamolu dla dziecka.  
  26. Antykoncepcja awaryjna jest dostępna bez recepty w drogerii. Widziałam tabletki, które leżały sobie na półeczce w drogerii.
  27. W przychodni lekarz rodzinny pobrał mi cytologię, a także wyciął podejrzane znamiona barwnikowe na skórze (które następnie zostały przesłane do badania). Nie musiałam umawiać się na wizytę do szpitala.
  28. Kiedy przychodziłam do domu, do którego zawitał bocian, często widziałam rozpakowane prezenty jakie otrzymali rodzice po narodzinach dziecka, umieszczone w widocznym miejscu. Tak, aby każdy kto przychodzi odwiedzić rodziców dobrze je widział (np. ubranka były powieszone na wieszaczkach na sznurku w salonie).
  29. Kobiety w ciąży jeżdżą na rowerze.
  30. Je się chleb z posypką, która wygląda jak taka przeznaczona do ciasta.
  31. W których nie raz widziałam, jak jedzą „wymyślne” kanapki, np. chleb z piernikiem, chleb z masłem i truskawkami. Do tego nóż i widelec!
  32. Ciągle je się chleb! „Czy moja córka może przyjść do Was na chlebek?” jako zapytanie o to, czy się nią zajmiemy popołudniu i damy coś do zjedzenia.
  33. W książeczce zdrowia, w zdobytych umiejętnościach dziecka, w miejscu na wpisanie daty takich osiągnięć jak pierwszy kroczek, jest „je chleb”.
  34. Książki do szkoły są używane i przekazywane następnym rocznikom w szkole. Dotyczyło to także ćwiczeń, w których Siostra Bobasa nie mogła pisać.
  35. Rowerzyści to święte krowy. Odbierałam to jako bardzo pozytywne zjawisko, kiedy Siostra Bobasa zaczęła sama jeździć do szkoły rowerem i negatywne, kiedy 5 rowerzystów jechało na całej szerokości ulicy na wiosce, a ja śpieszyłam się do porodu. Ale skąd oni to mogli wiedzieć. 😉
  36. Holandia jest jak jedno duże miasto.
  37. Poczta działa fantastycznie. Zamawiając przesyłkę jednego dnia, następnego dnia najczęściej była w domu, a ważne listy urzędowe były wysyłane standardową pocztą (nie poleconą).

Wielu punktów z pewnością będzie mi brakować, niektóre były bardzo zabawne, inne zaskakujące. Jak przypomnę sobie więcej punktów, to je dopiszę. Zwróć uwagę, że jest to mój punkt widzenia. Jeśli również mieszkasz w Holandii, możesz postrzegać Holandię zupełnie inaczej. 😉

Grupę „Pieluszki wielorazowe – ryneczek Holandia – sprzedam/kupię/zamienię“, którą założyłam i prowadziłam, przekazałam jakiś czas temu Marzence, która pełni rolę administratora. Jeszcze jako moderator, Marzenka zawsze świetnie zajmowała się grupą. Kupowanie używanych wielopieluszek to najtańszy sposób na skompletowanie wyprawki, wypróbowanie różnych marek wielopieluszek i sprawdzenie co najbardziej pasuje i odpowiada.

Mam nadzieję, że dotychczas ten blog był Twoją mapą, która pomogła Ci w odnalezieniu się w tej holenderskiej dżungli zawiłości i Twoim przewodnikiem, który pomógł Ci w odnalezieniu swojej własnej, właściwej drogi do celu. Tak jak założyłam to na początku. 🙂

Z pewnością spodoba Ci się także...

2 komentarze

Hania 14/11/2020 - 14:12

Witam, Agato!
Piękne opisane o niezwykłych zwyczajach w Holandii. Warto wiedzieć.

Pozdrawiam serdecznie,
Matka Polka ze Szczecina

Odpowiedz
Położna Agata 26/11/2020 - 17:49

Niezwykłe zwyczaje, zgadzam się. 🙂

Odpowiedz

Napisz komentarz

Oświadczam, że akceptuję postanowienia zawarte w polityce prywatności.

Zaparz sobie dobrą kawę, ciasteczka zapewnia położna. 🍪 Mniam! Przeczytaj skład ciasteczek.

🍪