Moje sąsiadki krowy

by Położna Agata
1258 wyświetleń

Moje sąsiadki są bardzo różnorodne. Bywają niezwykle inteligentne albo niezbyt rozgarnięte, sympatyczne, uważne, agresywne, potulne, pomysłowe, nudne, dumne albo wstydliwe. Kim są moje sąsiadki krowy?

– Ty krowo! – Czy słyszałaś kiedykolwiek takie określenie? Zwykle nie oznaczało ono nic miłego. A powinien to być komplement, bo krowy są niezwykle inteligentne a poza tym potrafią także kochać, bawić się oraz przyjaźnić.

Kiedy byłam dzieckiem, w Polskim Związku Głuchych, w którym często przebywałam ze względu na głuchotę moich rodziców, pracowała pani Krówka. Tak właśnie miała na nazwisko – Krówka. Kiedy Głusi o niej migali, to jakby „mówili” o krowie, ponieważ jej nazwisko i słowo „krowa” migało się tak samo. Jednak nie przypominam sobie, aby źle się o niej wyrażali, gdyż pani Krówka była bardzo uprzejmą kobietą a do tego chętnie pomagała niesłyszącym.

„Tak powinno być” – pomyślałby kto, skoro pracowała w takim miejscu, ale niestety nie wszystkie osoby, które pracują z osobami z wadą słuchu takie właśnie są. Niektórym wcale nie zależy na dobru społeczności niesłyszących. Przekonałam się o tym na własnej skórze, po raz pierwszy, kiedy pisałam moją pracę dyplomową. – Nikt nie będzie z Panią rozmawiał! – Usłyszałam, po tym jak opowiedziałam, o czym chcę napisać. Potem nastąpiła głucha cisza w słuchawce telefonu.

Na szczęście takich osób jest niewiele, a niektóre tak jak Babcia Bobasa czy Aga z DeafRespect robią naprawdę wiele dla niesłyszących, często poświęcając nawet swój prywatny czas, np. moja Mama chodzi do lekarza razem z głuchymi kobietami, które ze względu na barierę językową nie byłyby w stanie się samodzielnie porozumieć. Niestety tłumacz nie zawsze jest dostępny.

Wracając do tematu 😉 Do dzisiejszego wpisu zainspirowała mnie książka Rosamund Young Sekretne życie krów, którą otrzymałam od Babci Bobasa.

Autorka przez wiele lat obserwowała życie krów na swojej rodzinnej farmie. Książkę polecam przeczytać każdemu, kto chce się więcej dowiedzieć o tych niezwykłych zwierzętach, które z pewnością w Holandii widzisz mijając pola, na których się wypasają.

Poza tym skoro położna „pisze o krowach”, to wypadałoby żebym coś o nich napisała. 🙂

Sąsiadka Holenderka

Krowy to po holendersku koeien (koeien to liczba mnoga, pojedyncza krowa to koe) to temat, który często poruszany jest w szkole podczas spreekbeurt (specjalny rodzaj lekcji, w którym to nie nauczyciel a uczeń przedstawia wybrany przez siebie temat). Oczywiście w szkole Siostry Bobasa temat wydawał się zbyt nudny, aby go poruszyć. Były kurczaki we własnej osobie, ale krowy (nawet w teorii) niestety nie.

W Holandii żyje około 1,63 miliona (mlecznych) krów (źródło: CBS – Centraal Bureau voor de Statistiek; Główny Urząd Statystyczny). Te, które najczęściej można zobaczyć na pastwiskach to czarno-białe Mućki rasy HolsteinFrisian (holsztyno-fryzyjskiej). Są to prawdziwe krowy mleczne, ponieważ rasa ta została wyhodowana celowo w jednym kierunku – mlecznym.

Wiosną i latem krowy spędzają czas na pastwiskach wypasając się albo leżąc, odpoczywając i przeżuwając. A mają co robić – krowa je około 70 kg trawy dziennie i wypija przy tym 80-100 l wody (latem nawet 150!), „dając” przy tym 25 litrów mleka na dzień.

A skoro mowa o mleku krowim. Czy wiesz, że „mleko pochodzące od danej rasy ma charakterystyczny smak i jakość. Zmiana w diecie krowy również może wpłynąć na smak produkowanego przez nią mleka, ale istnieją też różnice wrodzone”.

Cytowana wyżej Rosamund Young napisała w swojej książce również o tym, że nawet krowy w tym samym wieku i tej samej rasy potrafią wyprodukować mleko o całkowicie odmiennym smaku i różnej zawartości tłuszczu. W jej domu każdy z domowników miał swoje preferencje, a dzbanki z mlekiem od różnych krów oznaczali imionami.

Masz swoje ulubione mleko krowie? Ja mam! To do kawy 😀 Karmiąc piersią wypijam trzy kawy dziennie (jedna kawa to pół kubka). 😉

Resztę roku holenderskie krowy spędzają w oborze.

Mućka zostaje mamą

Taką oborę zobaczyłam pierwszy raz w Holandii, kiedy jeszcze pracując jako kraamverzorgende pojechałam do nowo narodzonego dziecka na wieś. Tata dziecka – Holender Job (imię zostało zmienione) spędzał z krowami cały dzień. Wszyscy razem około 12:00 spotykaliśmy się na lunchu. 

– Bo wiesz, mógłbym szybciej skończyć swoją pracę. Zamiast pracować do 18, byłbym w domu kilka godzin wcześniej. Ale krowy nie lubią pośpiechu. One czują, kiedy wszystko robisz szybko. – Job zaskoczył mnie kolejną ciekawostką o krowach, której nie wiedziałam. Codziennie mi coś o nich opowiadał, zwłaszcza kiedy rozmawialiśmy o jego małym bobasie. Podczas naszej rozmowy bardzo często odnosił się do krowiego macierzyństwa. Lubił swoją pracę, to było widać.

Pewnego ranka przyjechałam i dowiedziałam się, że w nocy narodziło się cielątko. To była dla mnie niezwykła wiadomość, ponieważ uważam, że każde narodziny są cudem. Poza tym ja przyjechałam do świeżo upieczonej mamy i dziecka, a tuż obok Mućka również została mamą.

Czy wiesz, że ciąża u krów trwa tyle samo co u ludzi, czyli 9 miesięcy. 🙂

Trochę inaczej wygląda to po porodzie. Rosamund Young tak to opisuje w swojej książce „Jeśli poród był bezproblemowy i krowa nie cierpiała, cielę ssie jej mleko w normalnej pozycji, ale bywa, że po bolesnym porodzie matka zdaje się obwiniać swoje młode, a wtedy pozwala mu ssać mleko tylko od tyłu, by go nie widzieć”.

Pewnego dnia przyjechała położna na wizytę poporodową i czekałyśmy, aż najpierw przywita się z Mućką i jej współtowarzyszkami, zanim zajrzy do nas. Sama często chciałam zaglądnąć do Mućki i jej cielaczka, w końcu codziennie przechodziłam parę metrów o obory, ale nie wiedziałam, czy mi wypada. Teraz myślę, że mogłam jednak o to zapytać, ponieważ mogła to być moja jedyna szansa, a poza tym to był czas, kiedy krowy przebywały w oborze.

Wiosenny taniec krów

Każdej wiosny na przełomie marca i kwietnia po wielu miesiącach spędzonych w oborze, krowy wyprowadzane są po raz pierwszy na pastwisko. Radość krów jest tak ogromna, że biegają, skaczą i tańczą z radości. Wiosenny taniec krów to w Holandii koeiendans. Coś niesamowitego! Warto to zobaczyć samemu, choćby na Youtube. Jest to tak niecodzienne widowisko, że na wielu farmach stało się to nawet wydarzeniem, na które można przyjść. Sprawdź u farmera w Twojej okolicy, czy możesz wziąć udział w takim wydarzeniu. 😉 W tym roku jest już za późno, ale może uda się w przyszłym?

Za to wkrótce w sklepach będzie dostępny w sprzedaży młody ser wyprodukowany z mleka krów, które wypasają się na pastwisku i jedzą świeżą, młodą trawę. Ser ten to Graskaas (od słów gras – trawa i kaas – ser) i ma łagodny oraz kremowy smak.

Jest to także okazja do świętowania. Graskaasdag od wielu lat jest tradycją w mieście serów Woerden. W ten świąteczny dzień pierwsze sery Graskaas i olbrzymi ser ważący 125 kilogramów są sprzedawane na cele charytatywne. A całe miasto świętuje. Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronie boerenmarktstad.nl.

Smutna prawda o krowach

Niestety 600.000 krów nie ujrzy pastwiska przez cały rok (źródło Wakker Dier – organizacji broniącej praw zwierząt w przemyśle hodowlanym). I macierzyństwo krów bywa nie do końca szczęśliwe.

Na wielu farmach cielęta po narodzinach zabiera się od razu od matki. Cielak co prawda otrzymuje siarę zawierającą wiele potrzebnych mu substancji odżywczych, ale nie z ekstra poczwórnego wymiona mamy (takie ładne określenie znalazłam w książce Intymne życie zwierząt), a z specjalnie przygotowanego wiaderka z czymś co przypomina smoczek wzorowany na strzyku krowy. Po 2 tygodniach cielak jest umieszczony razem z innymi cielakami. Nie pije już więcej mleka mamy ponieważ mleko to wypijamy „my” (produkty mleczne jak sery, masło itp.).

Krowy mogą żyć nawet 20 lat, niestety w Holandii rzadko doczekują sędziwego wieku. Większość z nich trafia wcześniej, po czterokrotnym ocieleniu się, kiedy mają mniej więcej 5-6 lat, do rzeźni na mięso i futro.  

Dierenbescherming i Wakker Dier walczą o lepsze jutro dla holenderskich krów

Dierenbescherming (towarzystwo opieki nad zwierzętami) tak jak i Wakker Dier walczą o to, aby cielaki mogły od początku zostać przy matce, a nie tak jak w chwili obecnej zabierane od razu po porodzie. Domagają się również, aby wszystkie krowy wypasały się na pastwisku co najmniej 120 dni w roku.

1 na 3 krowy pozostaje w oborze przez cały rok (według Wakker Dier, inne źródła podają 1 na 4 krowy), co oczywiście nie jest dobre, ponieważ wtedy krowa nie może swobodnie się poruszać i wypaść się. Jak to sprawdzić? Upewnij się, że mleko lub ser (a nawet lody!), który zamierzasz kupić pochodzi z ekologicznej farmy lub na opakowaniu znajduje się specjalne oznakowanie Weidemelk.

Źródło: Wakker Dier

Weidemelk oznacza, że krowa przynajmniej 120 dni w roku przez 6 godzin dziennie spędza na pastwisku. Jak to napisała moja czytelniczka Ewa jest to mleko od „szczęśliwej krowy wybiegowej ”. Lepiej bym tego nie ujęła! 🙂

Z kolei mleko z ekologicznej farmy to mleko od krowy, która przynajmniej 200 dni w roku przez 16 godzin dziennie spędza na pastwisku. Pełen wypas dla tych holenderskich pań. 🙂

Krowy na wypasie to prawdziwa Holandia 🙂 Dbajmy o to!

Dwadzieścia rzeczy, które powinnaś wiedzieć o krowach

Wracając jeszcze na koniec do książki o Sekretnym życiu krów, Rosamund Young celowo napisała w niej o krowach jak o osobach, bo tak właśnie o nich myśli. Po lekturze książki trudno się z nią nie zgodzić. Na samym końcu umieściła takie oto wyjątkowe podsumowanie:

Krowy:

  1. Kochają się nawzajem. Przynajmniej niektóre.
  2. Opiekują się dziećmi znajomych.
  3. Chowają urazy.
  4. Wymyślają zabawy.
  5. Umieją się obrazić.
  6. Potrafią porozumiewać się z ludźmi.
  7. Rozwiązują problemy.
  8. Zawiązują przyjaźnie na całe życie.
  9. Mają preferencje żywieniowe.
  10. Bywają nieprzewidywalne.
  11. Są czasami świetnymi kompanami.
  12. Bywają nudne.
  13. Potrafią być sprytne.
  14. Uwielbiają muzykę.
  15. Umieją być delikatne.
  16. Mogą być agresywne.
  17. Potrzebują czasem pomocy.
  18. Umieją wybaczać.
  19. Umieją się zacietrzewić.
  20. Bywają mądre.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu powyższego wpisu inaczej spojrzysz na krowy, kiedy będziesz po raz kolejny mijać pole, na których się wypasają. A jeżeli będziesz miała ochotę umówić się z krowią sąsiadką na pogaduchy, to pamiętaj, że holenderska krowa muczy „boe” a nie „muuu”. 😉 Ach te sąsiadki krowy. 🙂

Wszelkie dane liczbowe, jeżeli nie podałam inaczej pochodzą ze strony Dierenbescherming.

Z pewnością spodoba Ci się także...

Napisz komentarz

Oświadczam, że akceptuję postanowienia zawarte w polityce prywatności.

Zaparz sobie dobrą kawę, ciasteczka zapewnia położna. 🍪 Mniam! Przeczytaj skład ciasteczek.

🍪